Uroda

Ziaja GdanSkin

Jakiś czas temu w moje ręce wpadło pudełko kosmetyów Ziaja. Choć seria GdanSkin miała swoją premierę w zeszłe lato, dopiero niedawno miałam okazję wszystko przetestować i zużyć. Dzisiaj przychodzę do Was ze swoją opinią o linii GdanSkin.

Seria kosmetyków inspirowana jest Gdańskiem oraz nadmorskim klimatem, co sugeruje nazwa oraz grafiki na opakowaniach. Cała linia składa się łącznie z 12 produktów przeznaczonych do pielęgnacji ciała. Kosmetyki mają nawadniać, nawilżać a także zapewnić uzyskanie wodnej równowagi naszej skóry.

Mój zestaw składał się z olejku do mycia twarzy, serum nawilżającego, kremu na dzień, kremu na noc, mydła oraz peelingu do ciała.

Algowy olejek do mycia twarzy jest przeznaczony do demakijażu i oczyszczania skóry. Używałam go wmasowując produkt w delikatnie zwilżoną skórę twarzy. Niestety olejek ma bardzo rzadką konsystencję i łatwo spływa z dłoni. Nie jest to nawet konsystencja olejowa, a bardziej wodnista.

Po wmasowaniu w buzię produkt od razu podrażnił moje oczy. Przy każdym kolejnym użyciu musiałam bardzo uważać i omijać ich okolice, a makijaż oka zmywać innym produktem, co było dla mnie dość kłopotliwe. Od produktu do mycia twarzy oczekuję, że będzie skutecznie usuwał zanieczyszczenia a przede wszystkim nie podrażniał skóry ani oczu. Jego zadaniem jest działanie ochronne i nawilżające, natomiast po zmyciu pozostawia delikatnie tłustą warstwę na skórze, sprawiając wrażenie, że buzia nie jest do końca czysta, a wręcz się lepi.

Kolagenowy krem na noc – zawarty w nim kwas hialuronowy ma głęboko nawilżać naszą skórę i wygładzać zmarszczki. Stosowałam go każdego wieczoru zarówno jako samodzielny produkt jak i zaraz po serum nawilżającym. Krem ma żelową konsystencję, bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na buzi. Niestety nie zauważyłam szczególnego nawodnienia mojej skóry, a gdy testowałam go samego bez serum, buzia sprawiała rano wrażenie wręcz wysuszonej. Moja cera z natury jest sucha i delikatna, więc widocznie potrzebuje jeszcze większej dawki nawilżenia i substancji odżywczych. Podsumowując – krem nie sprawdził się na mojej buzi. Nie spowodował żadnych szkód, ale też nie wniósł nic dobrego. Na plus zasługuje jednak żelowa konsystencja, szybkie wchłanianie oraz orzeźwiający morski zapach, charakterystyczny dla całej linii.

Serum multinawilżające to kosmetyk, który przypadł mi do gustu i jest duża szansa, że kiedyś ponownie go kupię. Na wielki plus zasługuje wygodna pompka dozująca odpowiednią ilość produktu. Serum używałam na noc z kremem kolagenowym oraz jako samodzielny produkt pod makijaż. Najbardziej spodobała mi się żelowa konsystencja i szybkość wchłaniania – idealnie nadaje się pod makeup. Możemy stosować je jako samodzielny kosmetyk lub jako booster do kremu na dzień lub na noc. Po dłuższym stosowaniu zauważyłam delikatny efekt nawilżenia i wygładzenia skóry. Jak już wspominałam – moja skóra jest sucha i dość delikatna, dlatego pewnie efekt nawilżenia był tylko delikatny.

Rozświetlający krem na dzień jest zdecydowanie moim numerem jeden całej serii. Długotrwałe nawilżenie i efekt delikatnego rozświetlenia sprawiły, że jest to mój ulubiony produkt GdanSkin i wrócę do niego na pewno jeszcze nie raz. Idealnie nadaje się jako nawilżająca baza pod makijaż, którego właśnie tak stosowałam. Uwielbiam efekt delikatnego rozświetlenia w codziennym makijażu, przy którym skóra wygląda na zdrową i wypoczętą. Dodatkowym plusem jest filtr SPF 15, który może nie jest bardzo wysoki, ale uważam, że na co dzień dość wystarczający.

Krem stanowi bardzo fajną bazę pod codzienny makijaż – długotrwale nawilża, rozświetla i wygładza skórę. Możemy go stosować samego, albo z nawilżającym serum jako dodatkowe wzmocnienie efektu. Z pewnością znajdzie się jeszcze na mojej buzi.

Glicerynowe mydło do ciała jest produktem, o którym mam najmniej do powiedzenia. Mydło ma konsystencję gęstego żelu, dobrze się pieni, pozostawia na skórze przez dłuższy czas delikatny zapach. Według zapewnień producenta ma nawilżać i zapewniać uczucie gładkości. Nie spodziewałam się specjalnego działania po żelu do kąpieli – jest to ot taki zwykły, myjący żel jak tysiące innych.

Olejowy peeling do ciała stał się moim hitem na równi z kremem rozświetlającym. Ma bardzo gęstą i olejową konsystencję. Zawiera naturalne, kruszone muszle świętego Jakuba. Peeling nanosiłam na zwilżoną skórę ciała dwa razy w tygodniu. Już po pierwszym użyciu zauważyłam skuteczne nawilżenie i złuszczenie naskórka. Orzeźwiający zapach i natłuszczenie skóry utrzymuje się przez długi czas.

Aktualnie jestem w trakcie trzeciego opakowania i zapowiada się, że na tym nie przestanę. Śmiało mogę stwierdzić, że jest to najlepszy peeling do ciała jaki miałam do tej pory. Z chęcią używam go w codziennej pielęgnacji. Pozostawia skórę zadbaną, oczyszczoną i przyjemnie pachnącą.

Podsumowując – trzy produkty serii GdanSkin sprawdziły się u mnie na tyle, abym kupiła je jeszcze raz. Seria charakteryzuje się lekkim, orzeźwiającym zapachem morza, który bardzo mi się podoba. Dużym plusem jest przystępna cena całego zestawu jak i pojedynczych kosmetyków.

Oprócz używanych przeze mnie produktów GdanSkin posiada w swojej ofercie rozświetlający balsam do ciała, maskę hydrożelową do twarzy i ciała, zapachową mgiełkę, odżywkę do włosów, szampon, orzeźwiający płyn do kąpieli.

Czy używałaś któregoś z pozostałych kosmetyków tej serii? Jeśli tak, daj w komentarzu znać jak się u Ciebie sprawdziły 😉 jestem bardzo ciekawa działania rozświetlającego balsamu i maski hydrożelowej 😉

Buziaki,

Olga.

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *